
Do Łagiewnik wybrałam się na zaproszenie Pawła Paczury. Na miejsce dotarłam z małymi przeszkodami… i zamiast planowanych zdjęć ok. godz. 14 zaczęliśmy ok. godz. 16. Na przystanku czekał na mnie Paweł i jego kolega Krzysztof. Wsiedliśmy w samochód i po kilku minutach przywitały nas pozostałości po fabryce. Na pierwszy ogień poszła ogromna hala, w której światła było co na lekarstwo. Na całe szczęście był z nami Krzysztof, który w miarę potrzeby dodatkowo doświetlałJ Również Paweł (podobnie jak Sylwia i Piotr) próbował zdjęć na długich czasach… Z wielkiej hali, w która z powodzeniem mogłaby pełnić rolę sauny przenieśliśmy się do budynku obok na strych. Taki prawdziwego zdarzenia! Widać, że to opuszczone miejsce… Wszechogarniający kurz, śmieci nawet kozioł do ćwiczeń gimnastycznych tam był! W podłogach dziury, w dachu 4 cztery otwory szumnie zwanymi oknamiJ Panował okropny ukrop z każdego z nas lał się pot… Na strychu w ruch poszła firanka, ta sama którą wykorzystałam przy okazji zdjęć w Wałbrzychu z Anią i Piotrem. Jednak jej wykorzystanie było z goła inneJ O ile w Wałbrzychu byłam nią owinięta, o tyle w Łagiewnikach pełniła rolę kotary… To co dotychczas otrzymałam, prezentuję powyżej… resztę jeszcze Paweł dośle po wywołaniu kolejnych rolek… wówczas je tu przedstawięJ Tymczasem pozostaje mi czekać…

Pieknie powiększa się Tobie portfolio
OdpowiedzUsuń